Migotania, przejaśnienia (część 5)

Autor: Ryszard Sypniewski, Gatunek: Proza, Dodano: 02 marca 2013, 20:03:00

                Dzyndzel mieszkała całkiem wystawnie. Przestrzenne pokoje, eleganckie, stare meble, dużo gustownych bibelotów. Pachniało przyjemnie. Poprosiła mnie o otwarcie butelki wina. Chichotały w kuchni z Niunią, szykowały jakąś przekąskę. Bez zbędnych grzeczności szybko poczułem się swobodnie jak u siebie. Dziewczyny wciąż dowcipkowały. Coraz częściej o mnie.

– Kupuję Rysiowi bokserki, bo ze spodenek wacuś wysuwa się i obija między kolanami.

Oczywiście po każdym takim żarcie wybuchały śmiechem i prześcigały się w kolejnych puentach. Jadźka wychyliła sporą lampkę wina i z uśmiechem zaczęła skradać się w moim kierunku.

– A po winku... zawsze mam smaczka... żeby wymieszać tę owocową gorycz... – Dukała tak niskim głosem i rozpinała mi spodnie. Nie dokończyła myśli, a właściwie dokończyła, tyle że pokazując meritum.

– O Jezu – Ekscytowała się Dzyndzel. Zarzuciła kolano na oparcie masywnego, skórzanego fotela i zaczęła się dotykać.

– Mariolka, no chodź, sama spróbuj jak pięknie komponują się te smaki!

Po chwili wacek znikał w pulchnych ustach. Ssała mnie równie namiętnie jak wcześniej pochłaniała pierogi ruskie.

– Bierzemy go! – Krzyknęła Niunia – Gdzie masz łóżko?

Piszcząc i śmiejąc się pociągnęły mnie do sypialni i rzuciły na materac. Mariolka rozdarła moją koszulę. Niunia szarpała się ze spodniami. Po chwili leżałem nagi i patrzyłem jak dziewczyny przewracają się i pospiesznie rozbierają. Niunia nadziała się i zaczęła dziko wierzgać. Dzyndzel pochyliła się nade mną i kołysała potężnym biustem nad twarzą.

– Chodź, Mariolka, nadziej się, poczuj ten kształt.

W Jadźkę wstąpił demon seksu. Rozsiadła się nade mną, naparła cipką. Zaczęła krzyczeć i jęczeć. Mariolka uderzała rytmicznie biodrami, łóżko kołysało się coraz mocniej.

– Teraz ja! – Krzyknęła Niunia.

Dzyndzel dyszała ciężko, ale posłusznie ustąpiła miejsca. Od razu wgramoliła się na moją twarz. Naparła mocno soczystą cipą. Odruchowo chwyciłem ogromne pośladki. Znów weszła w swój rytm. Nie byłem w stanie nabrać powietrza. Zacząłem uderzać w tłuste biodra, ale tylko przyspieszyła. Próbowałem wysunąć głowę, jednak nie dawała szans. Ściskała mnie udami i kołysała się gwałtownie. Straciłem przytomność.

 

                Niunia musiała wracać następnego dnia do Poznania. Dokuczała mi od przebudzenia. Była w świetnym nastroju. Zjedliśmy śniadanie i przekomarzaliśmy się przy kawie. Czekaliśmy na Dorotę. Przyszła zaraz po dziesiątej.

– Ty to jesteś, Rychu, kurwa. – Wyparowała w drzwiach.

Jadźka miała pociąg zaraz po jedenastej, więc od razu wzięliśmy się do roboty. Ustawiłem aparat na kredensie, włączyłem nagrywanie i położyłem na łóżku. Niunia possała mnie chwilę i zaczęła ujeżdżać. Wtedy w kadr weszła Dodi. Nie miała szansy mnie udusić swoją zgrabną dupcią. Aparat mógł nagrywać do pięciu minut, więc nawet nie zmęczyliśmy się zbytnio. Ubraliśmy się szybko, podrzuciliśmy Dorotę do centrum i pojechaliśmy na dworzec. Jadźka wciąż śmiała się i żartowała.

– Ubezpieczę cię, jeśli będziesz chodził do Dzyndzel bez asekuracji! – Krzyknęła przez okno odjeżdżającego pociągu.

                W południe Mariolka zadzwoniła z informacją, że dokumentacja jest gotowa, a linia kredytowa czeka tylko na zgodę centrali.

– Jutro powinnam mieć ostateczną umowę. Męża nie będzie, więc może wpadniesz podpisać do mnie?

Prawie poczułem zapach jej spoconego krocza.

– O dwudziestej jestem u ciebie, pani dyrektor.

 

                Byłem padnięty. Dałem znać szefowi, że jego ósemka właśnie się przewraca i pojechałem do siebie. Spędziłem dzień w łóżku.

                Następnego dnia obudził mnie kurier. Niunia dobrze się spisała. W kopercie miałem kopie policyjnych protokołów dwóch nierozwikłanych spraw. Zdjęcia truposzów robiły wrażenie. Szczególnie czterdziestodwulatka solidnie poturbowanego młotkiem. Zebrałem to wszystko do kupy i pojechałem do szefa.

 

                Bronek w żywiole. Podekscytowany kroił pomidory na ćwiartki. Szef trochę się denerwował. Przywitał się, coś tam żartował, ale ewidentnie wolał mieć to za sobą. Usiedliśmy, pomlaskaliśmy i w końcu zaczął:

– Rysiu, dobrze nam się razem pracuje. Piszemy świetny scenariusz. Na naprawdę grubą kasę. Bronek, pokaż co tam wyszperałeś.

Bronek rozłożył na biurku jakieś papiery i zdjęcia na których posuwałem Dodi.

– Trochę broisz, Rychu – Powiedział z uśmiechem. – Popytałem tu i ówdzie, poznałem Jadwigę. Fajna babka. Ułożona, bardzo ci ufa. Wierzy, że ciężko tu na nią pracujesz i umierasz z tęsknoty. Ta twoja manufaktura niezłe boki robi. O tu, popatrz.

Zaczął przebierać w dokumentach i liczyć jakie kary mogłyby mi naliczyć urzędy, gdyby ktoś mnie podkablował. Szef przyglądał się, potakiwał co jakiś czas i wzruszał ramionami. Bronek kończył monolog:

– Sporo w tych kwitach o tobie, Rychu. Także może zastanów się, kogo chcesz chujać i z kim.

– Szefie, kawał chuja z naszego Bronka, hm? Ale, Bronek, nie postarałeś się. Wiedziałem, że węszysz. Moja Niunia wydymała cię w dupsko, frajerze.

Podałem mu aparat.

– Obejrzyjcie sobie film, jest dużo lepszy niż wasze fotki. No i jeśli szukasz na kogoś kwitów, Bronuś, to nie skupiaj się na szkółce niedzielnej.

Rzuciłem im policyjne akta. Szef zaczął nerwowo przeglądać. Pokazał zdjęcia Bronkowi.

– Rysiu, kurwa, nie wiem co mi odpierdoliło, bardzo cię przepraszam. No kurwa, zachowaliśmy się jak ostatnie chuje. No nie gniewaj się na nas. Mówię ci, Rychu, taki scenariusz piszemy, że po chuj nam grzebać się w czym innym? No po chuj?

Patrzył na mnie pytająco. W rękach trzymał zdjęcie sinego trupka. Spojrzał na nie jeszcze raz.

– To serio ty...? Ja pierdolę... Rysiu, jesteś mistrz. Bronek, wpierdol całe te gówno do niszczarki!

Komentarze (6)

  • i teraz sobie odpocznę, żeby nie zadusić czytelnika obfitością mojej wspaniałości. ale jeszcze tu wrócę, hm?

  • Bardzo dobrze, bo co za dużo to niezdrowo, czytelnik też musi odpocząć;)
    Doszłam do zdania:"– Kupuję Rysiowi bokserki, bo ze spodenek wacuś wysuwa się i obija między kolanami." - polecam slipki, podobno jaja sie tak nie zagrzewają, lepiej działają na ten organ, zbyt wysoka tmperatura nie jest wskazana:)
    do tekstu jeszcze zjarzę, bo na razie jakby to redaktorka od Kobiety powiedziała:
    - Człowiek musi potrafić wyłączyć się z sieci. Myślicie, że w sieci jesteście kimś, a poza nią, co robicie?
    Ineteresuje mnie S.:)

  • slipy grzeją o wiele bardziej. najlepsze są luźnawe bokserki. szczególnie gdy prowadzi się tak bujne erotycznie życie jak rychu. piątka dobra i nadal bez romka.

  • Spodenki znaczy się. Nunia żartowała, bokserek nie lubię, slipek też nie :)

  • Jest klucz polityczny, ale najważniejsze, że nie trzeba wydawać pieniędzy na świerszczyki, bo mamy to samo (mój domysł) za darmo.

  • Pani Wando :-)))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się